
Jesteśmy rodzicami Natanka i Bartusia. Poniżej dzielimy się migawkami codzienności z życia taty i mamy, a także świadectwem uczenia naszych dzieci wiary w Boga. Ta miniatura antologii rodzicielskich wspomnień jest wyborem podyktowanym wydarzeniami „od serca” i tymi gdzie zostaliśmy przez dzieci zaskoczeni. Trudno znaleźć na tym blogu porady rodzicielskie, za to zapraszamy do przeczytania naszych zapisków - dumnego ojca i szczęśliwej mamy. Sebastian i Izabela Nowok
niedziela, 20 kwietnia 2008
Kiedy nasze dziecko idzie do wczesnej komunii świętej
Będąc na kursie dla nadzwyczajnych szafarzy komunii świętej usłyszałem na wykładzie prowadzonym przez rektora Śląskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Katowicach, że małe dziecko, kiedy po raz pierwszy przystępuje musi wiedzieć, że w tym małym opłatku jest Pan Jezus i że taki poziom świadomości wystarczy.
Z jednej strony fakt, że ta świadomość, o której powyżej wystarczy z drugiej zaś przygotowanie dziecka do wczesnej komunii świętej to okres systematycznej pracy z dzieckiem, uczenie go formułek i czynienie jego serca wrażliwym na Pana Jezusa. Razem z żoną będąc u progu wczesnej komunii Natanka dzielimy się kilkoma refleksjami.
Z jednej strony fakt, że ta świadomość, o której powyżej wystarczy z drugiej zaś przygotowanie dziecka do wczesnej komunii świętej to okres systematycznej pracy z dzieckiem, uczenie go formułek i czynienie jego serca wrażliwym na Pana Jezusa. Razem z żoną będąc u progu wczesnej komunii Natanka dzielimy się kilkoma refleksjami.
Czym skorupka za młodu nasiąknie
- Sebastian: Pamiętam, że ja też byłem we wczesnej komunii świętej. Jestem prze
konany, że to że przyjmowałem Pana Jezusa w komunii świętej od 6-go roku życia kształtowało moje dziecięce serce, pozwoliło mi z dziecięcą świadomością przylgnąć do Serca Jezusowego i w tej bliskości wzrastać. Myślę, że ta „inwestycja” zaowocuje również w relacji Natanka z Panem Jezusem.
- Izabela: Myślę, że dzisiejsze przygotowania naszego synka do przyjęcia pierwszej Komunii Świętej są i dla niego i dla nas naturalną konsekwencją wczesnego zapraszania go do aktywności religijnej, a więc uczestniczenia we Mszy Świętej, czy osobistej spontanicznej modlitwy, którą odmawia każdego wieczoru przed zaśnięciem. Najbardziej ujmujące jednak są dla nas modlitwy sytuacyjne np. gdy mama gubi klucze,a Nataniel ukradkiem i szeptem prosi św. Antoniego o pomoc, lub przed podróżą, gdy konieczna jest opieka „Pana Krzysztofa”.
- Sebastian: Pamiętam, że ja też byłem we wczesnej komunii świętej. Jestem prze
konany, że to że przyjmowałem Pana Jezusa w komunii świętej od 6-go roku życia kształtowało moje dziecięce serce, pozwoliło mi z dziecięcą świadomością przylgnąć do Serca Jezusowego i w tej bliskości wzrastać. Myślę, że ta „inwestycja” zaowocuje również w relacji Natanka z Panem Jezusem.- Izabela: Myślę, że dzisiejsze przygotowania naszego synka do przyjęcia pierwszej Komunii Świętej są i dla niego i dla nas naturalną konsekwencją wczesnego zapraszania go do aktywności religijnej, a więc uczestniczenia we Mszy Świętej, czy osobistej spontanicznej modlitwy, którą odmawia każdego wieczoru przed zaśnięciem. Najbardziej ujmujące jednak są dla nas modlitwy sytuacyjne np. gdy mama gubi klucze,a Nataniel ukradkiem i szeptem prosi św. Antoniego o pomoc, lub przed podróżą, gdy konieczna jest opieka „Pana Krzysztofa”.
Wiara bierze się z tego co się słyszy
- S.: We wrześniu ubiegłego roku kupiłem Natankowi książkę do ćwiczeń z religii. Możliwie systematycznie siadamy wieczorami i w zależności od kolejnych tematów czytam Natankowi fragment z Biblii dla dzieci i potem rozmawiamy o tym co robił i mówił Pan Jezus, albo chłopak wkleja nalepki z motywami biblijnymi i świątecznymi lub koloruje obrazki ucząc się przy tym modlitwy, dziecięcego rachunku sumienia czy też części mszy świętej. Niby to tylko trochę więcej niż zabawa, ale przecież dziecko najlepiej uczyć poprzez wspólną zabawę.
- S.: We wrześniu ubiegłego roku kupiłem Natankowi książkę do ćwiczeń z religii. Możliwie systematycznie siadamy wieczorami i w zależności od kolejnych tematów czytam Natankowi fragment z Biblii dla dzieci i potem rozmawiamy o tym co robił i mówił Pan Jezus, albo chłopak wkleja nalepki z motywami biblijnymi i świątecznymi lub koloruje obrazki ucząc się przy tym modlitwy, dziecięcego rachunku sumienia czy też części mszy świętej. Niby to tylko trochę więcej niż zabawa, ale przecież dziecko najlepiej uczyć poprzez wspólną zabawę.
O pierwszej spowiedzi świętej
- S.: Spodobał mi się pomysł, aby pierwszą spowiedź dziecka uczcić domową
uroczystością. Niestety w dniu pierwszej spowiedzi Natanka byłem na rekolekcjach, ale dzieciak zadzwonił do mnie, aby pochwalić się radością z czystego serce oraz tym, że mama upiekła na tą okazję tort i kawałek jest dla mnie zostawiony…
- I.: Pamiętam, jak bardzo stresowałam się podczas mojej pierwszej spowiedzi. Sposób przeżywania jej przez naszego synka był dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Zarówno podczas przygotowywaniu rachunku sumienia, kiedy bez najmniejszych oporów w wielkiej szczerości przy mojej pomocy próbował nazywać swoje grzeszki, jak również bezpośrednio po spowiedzi, kiedy wylatywał z Kościoła jak na skrzydłach, a buzia nie przestawała mu się śmiać.
- S.: Spodobał mi się pomysł, aby pierwszą spowiedź dziecka uczcić domową
uroczystością. Niestety w dniu pierwszej spowiedzi Natanka byłem na rekolekcjach, ale dzieciak zadzwonił do mnie, aby pochwalić się radością z czystego serce oraz tym, że mama upiekła na tą okazję tort i kawałek jest dla mnie zostawiony…- I.: Pamiętam, jak bardzo stresowałam się podczas mojej pierwszej spowiedzi. Sposób przeżywania jej przez naszego synka był dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Zarówno podczas przygotowywaniu rachunku sumienia, kiedy bez najmniejszych oporów w wielkiej szczerości przy mojej pomocy próbował nazywać swoje grzeszki, jak również bezpośrednio po spowiedzi, kiedy wylatywał z Kościoła jak na skrzydłach, a buzia nie przestawała mu się śmiać.
Uczestnictwo dziecka w Eucharystii – wyzwanie dla rodziców
- S.: Służąc podczas mszy przy ołtarzu kontem oka spoglądam na Natanka i widzę, że miejscami chłopak się nudzi, że wszystkiego jeszcze nie rozumie. Wiem, że to ja muszę się uczyć cierpliwości i nie chcieć więcej dać mu zrozumieć niż on na miarę wieku jest w stanie przyjąć. Uczymy się razem.
- I.: Z niedzieli na niedzielę widzę jak wielką satysfakcję przynosi Natankowi wypowiadanie dialogów Mszy Św. wraz ze wszystkimi. Czasem specjalnie przedłuża kwestie lub mówi bardzo głośno, tak, żeby wszyscy w koło usłyszeli, że on już też potrafi.
Izabela i Sebastian Nowok
na fotografiach my rodziece z przed lat w trakcie własnych wczesnych komunii świętych
- S.: Służąc podczas mszy przy ołtarzu kontem oka spoglądam na Natanka i widzę, że miejscami chłopak się nudzi, że wszystkiego jeszcze nie rozumie. Wiem, że to ja muszę się uczyć cierpliwości i nie chcieć więcej dać mu zrozumieć niż on na miarę wieku jest w stanie przyjąć. Uczymy się razem.
- I.: Z niedzieli na niedzielę widzę jak wielką satysfakcję przynosi Natankowi wypowiadanie dialogów Mszy Św. wraz ze wszystkimi. Czasem specjalnie przedłuża kwestie lub mówi bardzo głośno, tak, żeby wszyscy w koło usłyszeli, że on już też potrafi.
Izabela i Sebastian Nowok
na fotografiach my rodziece z przed lat w trakcie własnych wczesnych komunii świętych
Natanek strażnikiem przyrody
Wróciłem z pracy i usłyszałem historię o Natanku strażniku przyrody. Po zajęciach w przeczkolu Iza z chłopakami poszła na planty. Słońce przygrzewało, chłopaki szaleli w piaskownicy i na
chuśtawkach, a nieopodal kilku chłopców starszych od naszego 6-o latak skakało z drzewa i je niszczyło. Natanek z własnej inicjatywy podbiegł do chłopaków i zwrócił się do nich: - Chłopcy nie możecie nisczyć drzewa, przecież Pan Bóg je stworzył! Chłopki w pierwszej chwili stanęli jak wryci widząc młodszego kolegę, który ich upomina. Wymyślili ripostę, że: - Pan Bóg to stworzył zaiarenko, a nie to drzewo i dalej uskuteczniali swoją zabawę. Poza ujawnieniem się wrażliwości Natakna i troska o przyrodę, a także zdolność do samodzielnej interwencji jest jeszcze jeden pozytyw w tej historii. Po niedługim czasie chłopcy zaprzestali "zabawy" na drzewie i wszystcy razem z Natankiem i Bartkiem potrafili się bez urazy bawić w piaskownicy, chuśtawkach i karuzelach.
chuśtawkach, a nieopodal kilku chłopców starszych od naszego 6-o latak skakało z drzewa i je niszczyło. Natanek z własnej inicjatywy podbiegł do chłopaków i zwrócił się do nich: - Chłopcy nie możecie nisczyć drzewa, przecież Pan Bóg je stworzył! Chłopki w pierwszej chwili stanęli jak wryci widząc młodszego kolegę, który ich upomina. Wymyślili ripostę, że: - Pan Bóg to stworzył zaiarenko, a nie to drzewo i dalej uskuteczniali swoją zabawę. Poza ujawnieniem się wrażliwości Natakna i troska o przyrodę, a także zdolność do samodzielnej interwencji jest jeszcze jeden pozytyw w tej historii. Po niedługim czasie chłopcy zaprzestali "zabawy" na drzewie i wszystcy razem z Natankiem i Bartkiem potrafili się bez urazy bawić w piaskownicy, chuśtawkach i karuzelach.
Natanek na wyższej uczelni

Jestem dumny z Natanka! Dlaczego? Każda nasza sobota od pół roku przebiega wedłu dwóch scenariuszy. Według pierwszego Iza wychodzi rano na zajęcia - studia podyplomowe - a ja zagospodarowuje dzieciom czas do ok.15.00, a według drugiego, to... Iza wychodzi na uczelnię i ja wychodzę na uczelnię, aby porowadzić zajęcia. Wcześniej odwożę dzieci do moich rodziców. W jedną z ostatnich sobót widząc, że moi rodzice są zmęczeni nie miałem sumienia, aby zostawić Natanka i Bartka. No cóż Bartek został u rodziców, a ja podjąłem ryzyko i zabrałem Natanka na swoje zajęcia. Usiadł on w jednej z ławek, gdzie kolorował i rozwiązywał zadania z elementarza dla 6-o latka. W takcie przerwy poprosił, czy może rysować na tablicy. Zapytałem studentów czy nie będzie im to przeszkadzać, jak syn w tracie zajęć będzie rysował na tablicy - nie było przeszkód. Po 15 minutach na tablicy pojawiło się dzieło. Tak że musiałem przewać zajęcia, bo zdolności plastyczne syna zaczęły konkurować z prowadzonym przeze mnie treningiem negocjacyjnym. Mały artysat opowiedział co namalował, następnie odpowiedział na kilka pytań z sali i wrócił do zadań ze swojego elementarza. Po zajęciach studenki, które są mami podeszły do mnie i pogratulowały postawy syna. Stwierdziły przy tym, że ich dzieci nie wytrzymałyby 3 godzin zajęć na uczelni i zajmowania się przez ten czas samym sobą. Poczułem wówczas dumę z syna. Na dodatek Natanek po zajęciach zapytał mnie czy jeszcze kiedyś będzie mógł przyjść ze mną na uczelnię. Myślę, że tak spędzany wspólny czas to inwestycja w uspołecznianie dziecka. Oby przez takie doświadczenia było mu kiedyś łatwiej wejść w progi szkoły podstawowej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)