Był jeszcze tydzień wakacji w Wiśle i wtedy byliśmy zwyczajowo w Ustroniu. Tym razem nie byliśmy w "Leśnym Parku Niespodzianek", a wybraliśmy się do "Parku Linowego" pod Równicą. Tam Bartek po swojej linowej trasie biegał jak struś pędziwiatr, a my z Natankiem pokonaliśmy najtrudniejsz trasę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz