Jeszcze żyw
e jest w nas doświadczenie wczesnej komunii Natanka, a już nas dzieci zaskakują po raz kolejny. Wczoraj wieczorem, gdy prasowałem koszule w drzwiach staną Bartuś i woła: - Tata… Popatrzyłem na niego i powiedziałem mu, że ma ładną pidżamkę, Bartek nie ustępuje i dalej woła: - Tata, amen. Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi, a chciałem jak najszybciej uporać się z prasowaniem, popatrzyłem na niego i powiedziałem, że jest już czyściutki, ładnie umyty. Bartek nadal stoi przy drzwiach i powtarza: - Tata… Wtedy Iza z sypialni dziecięcej woła, że Bartek chce żebym przyszedł się z nimi pomodlić na dobranoc. Ten malec jeszcze nie umie mówić, ma 21-miesięcy i nie wie co to jest modlitwa, ale w ostatnim czasie lubi wspólnie z nami klękać i naśladować nas jak się modlimy. Powiedziałem do Bartka: - No dobrze idę z tobą robić amen. Bartek obrócił się na pięcie i wołając: - Nana, Nana (tak zwraca się do Natanka) pobiegł do brata, aby odciągnąć go od komputera i zaprosić do modlitwy. W ten sposób cała nasza czwórka uklęknęła do wspólnej modlitwy, a zwołał nas Bartuś.
Z kolei N
atanek upodobał sobie nabożeństwa majowe. Początkowo motywowało go to, że po nabożeństwie dzieci otrzymywały obrazki. Dziś uparł się że też chce iść na modlitwę. Tłumaczymy mu, że dziś jest niedziele i wtedy obrazki nie są rozdawane. Malec uparł się że chce iść na nabożeństwo majowe i nie zależy mu tym razem na obrazku. Zaskoczona Iza poszła z nim do kościała. Jak sama stwierdziła: - Nie spodziewała się, że Natanek wyciągnie ją do kościoła. Faktycznie po nabożeństwa Natanek przybiegł zadowolony do domu i nie była na jego twarzy widać grymasu z powodu braku obrazka. Na koniec dnia poszliśmy wszyscy na osiedlowe boisko wyszaleć się ucząc dzieci gry w piłkę…
e jest w nas doświadczenie wczesnej komunii Natanka, a już nas dzieci zaskakują po raz kolejny. Wczoraj wieczorem, gdy prasowałem koszule w drzwiach staną Bartuś i woła: - Tata… Popatrzyłem na niego i powiedziałem mu, że ma ładną pidżamkę, Bartek nie ustępuje i dalej woła: - Tata, amen. Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi, a chciałem jak najszybciej uporać się z prasowaniem, popatrzyłem na niego i powiedziałem, że jest już czyściutki, ładnie umyty. Bartek nadal stoi przy drzwiach i powtarza: - Tata… Wtedy Iza z sypialni dziecięcej woła, że Bartek chce żebym przyszedł się z nimi pomodlić na dobranoc. Ten malec jeszcze nie umie mówić, ma 21-miesięcy i nie wie co to jest modlitwa, ale w ostatnim czasie lubi wspólnie z nami klękać i naśladować nas jak się modlimy. Powiedziałem do Bartka: - No dobrze idę z tobą robić amen. Bartek obrócił się na pięcie i wołając: - Nana, Nana (tak zwraca się do Natanka) pobiegł do brata, aby odciągnąć go od komputera i zaprosić do modlitwy. W ten sposób cała nasza czwórka uklęknęła do wspólnej modlitwy, a zwołał nas Bartuś.Z kolei N
atanek upodobał sobie nabożeństwa majowe. Początkowo motywowało go to, że po nabożeństwie dzieci otrzymywały obrazki. Dziś uparł się że też chce iść na modlitwę. Tłumaczymy mu, że dziś jest niedziele i wtedy obrazki nie są rozdawane. Malec uparł się że chce iść na nabożeństwo majowe i nie zależy mu tym razem na obrazku. Zaskoczona Iza poszła z nim do kościała. Jak sama stwierdziła: - Nie spodziewała się, że Natanek wyciągnie ją do kościoła. Faktycznie po nabożeństwa Natanek przybiegł zadowolony do domu i nie była na jego twarzy widać grymasu z powodu braku obrazka. Na koniec dnia poszliśmy wszyscy na osiedlowe boisko wyszaleć się ucząc dzieci gry w piłkę…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz