niedziela, 25 maja 2008

Dzieci nas zaskakują

Jeszcze żywe jest w nas doświadczenie wczesnej komunii Natanka, a już nas dzieci zaskakują po raz kolejny. Wczoraj wieczorem, gdy prasowałem koszule w drzwiach staną Bartuś i woła: - Tata… Popatrzyłem na niego i powiedziałem mu, że ma ładną pidżamkę, Bartek nie ustępuje i dalej woła: - Tata, amen. Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi, a chciałem jak najszybciej uporać się z prasowaniem, popatrzyłem na niego i powiedziałem, że jest już czyściutki, ładnie umyty. Bartek nadal stoi przy drzwiach i powtarza: - Tata… Wtedy Iza z sypialni dziecięcej woła, że Bartek chce żebym przyszedł się z nimi pomodlić na dobranoc. Ten malec jeszcze nie umie mówić, ma 21-miesięcy i nie wie co to jest modlitwa, ale w ostatnim czasie lubi wspólnie z nami klękać i naśladować nas jak się modlimy. Powiedziałem do Bartka: - No dobrze idę z tobą robić amen. Bartek obrócił się na pięcie i wołając: - Nana, Nana (tak zwraca się do Natanka) pobiegł do brata, aby odciągnąć go od komputera i zaprosić do modlitwy. W ten sposób cała nasza czwórka uklęknęła do wspólnej modlitwy, a zwołał nas Bartuś.
Z kolei Natanek upodobał sobie nabożeństwa majowe. Początkowo motywowało go to, że po nabożeństwie dzieci otrzymywały obrazki. Dziś uparł się że też chce iść na modlitwę. Tłumaczymy mu, że dziś jest niedziele i wtedy obrazki nie są rozdawane. Malec uparł się że chce iść na nabożeństwo majowe i nie zależy mu tym razem na obrazku. Zaskoczona Iza poszła z nim do kościała. Jak sama stwierdziła: - Nie spodziewała się, że Natanek wyciągnie ją do kościoła. Faktycznie po nabożeństwa Natanek przybiegł zadowolony do domu i nie była na jego twarzy widać grymasu z powodu braku obrazka. Na koniec dnia poszliśmy wszyscy na osiedlowe boisko wyszaleć się ucząc dzieci gry w piłkę…

Brak komentarzy: