środa, 6 stycznia 2010

Bartuś naszym bohaterem

Jeszcze nie opadły pierwsze emocje po pójściu Bartusia do przedszkola. Każdy: 1,2,3... przynosi nowe informacje i doświadczenia. Są już pierwsze objawy zmęczenia, jest przyniesiony - prawdopodobnie z przeczkola - katar. Wychowawczyni twierdz, że nawet jeśli malec ma łzy w oczach bo mu się dłuży czy nie może czegoś zrobić z racji reguł obowiązujących w grupie, to po krótkim wytłumaczeniu przyjmuje sprawę do informacji, po prostu da się mu rzeczy wytłumaczyć. Ale co ważne i po co ten wpis. Otóż jesteśmu dumni z Bartusia. W przedszkolu miała miejsce następująca sytuacja. W trakcie zabawy jeden z chłopców - grupa maluszków liczy 20 osób - podszed do dziewczyni i wyrwał jej zabawkę. Bartek instynktownie podszedł do kolego i... wyrwał mu tą zabawkę, a następnie oddał koleżance. To taki nasz bohater i mały rycerz. Historię usłyszał Natanek i z przekonaniem skomentował: - Bartek ma to pomnie! Gdy słyszał te historię kolejny raz jak była opowiadana znajomej, Natanek z nutą zazdrości skomentował: - Mamo czy ty trochę nie koloryzujesz?!
Dotąd Bartek był raczej w cieniu większych czy mniejszych sukcesów starszego brata. Dbanie o jego docenianie miało miejsce. Jednak to zawsze było było kochanie, dowartościowanie czy budowanie pozytywnego obrazu malca przed sobą, które trudno było na jednej szali zestawiać z wymiernymi sukcesami starszego brata. Teraz Bartuś poprzez pójście do przeczkola wszedła na samodzielną ścieżkę swoich przyszłych sukcesów i pewnie porażek.

Brak komentarzy: