poniedziałek, 19 października 2009

Kraków po raz kolejny

Jak co roku - od trzech lat - wybraliśmy się na "ścieżkę edukacyjną" po Krakowie. Bartek pozostał z babcią i dziadkiem w Chorzowie, a my rozpoczęliśmy nasze podpoje od zdobycia Barbakanu.
Obowiązkowy spacer po ulicy Floriańskiej, a na Siennej trzeba spotkać się z tubylcem misiem.
Wpierw z wielką chęcią, a już w środku ze spoconymi dłońmi oglądaliśmy wystawę starodawnych narzędzi tortur. Oj miał Nataniel starch w oczach, gdy usiadł na krześle tortur. za to tematów do rozmowy na temat starodawnych i współczesnych kar było wiele.

Na Rynku zjedliśmy drugie śniadanie, a Nataniel zabrał się z zapałem za spalanie kalorii...


Przed kościołem Mariackim oraz na placu między kościołem Mariackim a kościołem pw. św. Barbary. W tym drugim byliśmy nieprzypadkowo, ponieważ była to sobota, dzień po tragedi w kopalnii Wujek rejon Śląsk. Zatem prośby za pośrednictwem św. Barbary były pilne i jak najbardziej na miejscu.
A przy ulicy Kanoniczej "demolujemy" żację reklamującą Muzeum Czartoryskich - słynna łasiczka chyba uciekład "damie" i zaczęła się rozmnażać.


Dalej zdobywamy Wawel.

Na Wawelu łapiemy słońce.
Jeszcze spojrzenie na Wisłę, za chwilę odzwiedzimy smoka - podrzucimy mu jakąś owieczkę zaprawioną siarką, a sami pójdziemy na lody.
No i jeszcze jedno z miłych wspomnień:


Brak komentarzy: