sobota, 10 października 2009

Niebiescy, niebiescy...

To był pierwszy nasz wypad na mecz w pełnym rodzinnym składzie. Na razie spokojnie to tylko piłka ręczna, ale Bartek i tak przez 15 minut był pod wrażeniem całego zamieszania. A Natanek to najchętniej zamieniłby się z którąś z zawodniczek, albo przynajmniej usiadł na ławce trenerskiej, żeby przekazać kilka wskazówek.

Brak komentarzy: