W zeszłym tygodniu prawie wszystkie kółka były odwoływane, tak więc Iza poszła z Bartkiem pod salę lekcyjną do szkoły, aby dowiedzieć się jak to będzie dziś wyglądało. Zajęcia miały być, więc Nataniel dostał informację, że dziś może do domu wrócić sam (ostatecznie i tak wróciliśmy razem). Nasz uczniak poszedł więc na zajęcia dodatkowe, tzw. kółko z j. angielskiego. A przed szkołą doszło do spotkania „rodzinnego” – Iza z Bartkiem wracali razem z Emilką i mamą Olą. Bartek – jeśli dobrze kojarzę – po raz pierwszy spotkał się „face to face” z Emi (jak on to mówi: „dziewcina” Natanka). Ta jak się okazało zapomniała jednej z książek i pobiegła po nią do szkoły. Bartek zabrał się za zbieranie liści. O tyle to dziwne, bo jak jesień długa – ta i każda poprzednia – to Bartek nigdy nie zbierał liści i nikt go do tego też specjalnie nie zachęcał. Emilka wróciła i Bartek dał jej samodzielnie uzbierany bukiecik liści – ku zdziwieniu obecnych i mnie, gdy to usłyszałem. Malec nie startuje w konkury ze starszym bratem, a raczej obudził się w nim mały dżentelmen. Wiele razy miał okazję słyszeć o Emilce w trakcie naszych rozmów z Natanielem, oglądać ich wspólne zdjęcia, wpychać się „na trzeciego”, gdy siedzimy przed komputerem np. oglądając „naszą klasę”. I jestem pod wrażeniem jego samodzielnej reakcji – trzeba było przygotować bukiecik z listków i uhonorować Emilkę, bo przecież to jest „dziewcina” Natanka. Dla mnie bomba! Sam też uświadamiam sobie, że dzieci przyglądają się i przysłuchują naszym zachowaniom oraz wyrabiają postawę, a my do końca tego sobie nie uświadamiamy.W ostatnich dniach Bartek zabłysnął również przy okazji prezentu jakim było puzzle. Nową układankę przez trzy dni ułożył ok. 30 razy (w dniu). Po każdym ukończeniu następowała celebracja sukcesu, otrzymywał wymowne pochwały i widać było jak rośnie w nim duma z samego siebie. Parę klocków a jak mocno można posłużyć się nimi do budowy własnej wartości malca. Zresztą chęć do układania puzzli to chłopaki mają oboje…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz